Nietypowe porady

Motocykl może popsuć się wszędzie. Nie znamy ani dnia ani godziny. Problem pojawi się gdy awaria spotka nas w podróży, a my nie mamy narzędzi albo popsutego elementu. Podam więc kilka nietypowych sposobów naprawy sprzęta. W sumie nie testowałem ich osobiści tylko słyszałem od znajomych lub znalazłem w internecie. Z informacji tych wynikało, że zostały wielokrotnie przetestowane przez wielu motocyklistów. Zabawmy się więc w MacGyvera.

  • Padł nam kondensator w zapłonie. Jeżeli mamy zapasowy, ale brak ściągacza do kota magnesowego, można go umieścić na zewnątrz, łącząc z przewodem idącym do przerywacza.
  • W razie braku kondensatora możemy go doraźnie zastąpić surowym ziemniakiem. To nie żarty. W miejsce kondensatora wciskamy kawałek kartofla, a w jego środek wtykamy obcięty i odizolowany przewód od zepsutego kondensatora. Innym przewodem lub drutem łączymy kartofel z masą.
  • Efektem ubocznym padnięcia kondensatora są zazwyczaj przypalone styki przerywacza zapłonu. Przy braku narzędzi możemy poradzić sobie pilniczkiem do paznokci naszej pasażerki
  • Jak już jesteśmy przy przerywaczu, to zdarza się, niezmiernie rzadko, ale jednak, że pęknie sprężyna młoteczka. Sytuację można uratować kawałkiem gumki, najlepiej takiej do ścierania, myszki, którą wciskamy w miejsce pękniętej sprężyny w ten sposób, aby młoteczek byt dociśnięty do kowadełka.
  • Awarii uległa fajka świecy. Zdejmujemy zepsutą fajkę, a na jej miejsce, w przewód wysokiego napięcia wciskamy zawleczkę drut lub spinkę do włosów
  • Silnik złapał nagar ( mostek ). Po odkręceniu świecy ów mostek usuwamy, czyścimy świecę i wkręcamy. Jednak gdy po paru kilometrach silnik znowu zaczyna gasnąć, można spróbować ratować sytuacje, wyłaczając na chwilę zapłon z jednoczesnym pełnym otwarciem gazu. Należy zredukować, aby obroty znacznie wzrosły i gwałtownie włączyć zapłon. Zazwyczaj tworzący się mostek zostaje „zdmuchnięty”. Po przyjeździe na miejsce warto zainteresować się, gdzie tkwi przyczyna mostkowania świecy, czy byt to brudny filtr powietrza, czy też brudne paliwo.
  • Zerwała nam się linka sprzęgła – można jechać bez sprzęgła, ale trzeba to umieć, aby nie zniszczyć skrzyni biegów .Można spróbować zaadoptować linkę hamulca przedniego – w niektórych pojazdach jest to możliwe. Istnieją także awaryjne końcówki linki skręcane śrubką. Ostatecznie można skręcic końcówkę linki śrubką z nakrętką. Użytkownicy Jaw i Cezetek w zasadzie sprzęgło nie jest potrzebne, gdyż mechanizm wyłączania sprzęgła jest połączony z dźwignią zmiany biegów.
  • Zerwała się linka gazu – a rwie się zwykle przy rolgazie – można jechać, pociągając za nią bezpośrednio. Jest to mocno niewygodne, ale do domu da się dojechać.
  • Pęknięty zbiornik można ratować mydłem z wodą i tak powstałą papką zalepiamy pęknięcie. Mydło ma to do siebie, że benzyna go nie rozpuszcza, więc po takiej naprawie da się jechać.
  • W przypadku poważnej awarii, pozostaje nam jedynie holowanie pojazdu. Ale kto wozi ze sobą linkę holowniczą? Ja na pewno nie. Możemy wiec ją zrobić sami, używając zdemontowanych linek sprzęgła i gazu z uszkodzonego pojazdu oraz paska do spodni czy też linek od namiotu. Jeśli jedzie z nami kobieta, to jako linka mogą posłużyć damskie rajstopy.
    I jeszcze jedno: linkę mocujemy trwale do motocykla holującego, a drugi w sposób umożliwiający natychmiastowe rozłączenie do pojazdu uszkodzonego.

Jeśli ktoś zna inne pomysły na nietypowe naprawy to proszę przysłać je na moją pocztę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.